Startup Lifehack #1 – Życie w Nevadzie, biznes w Kalifornii

4

Najpewniej to przeprowadzka za granicę umożliwiła Robertowi Lewandowskiemu rozwinięcie jego piłkarskich umiejętności do poziomu, który aktualnie prezentuje. Występy w znacznie silniejszej lidze niż polska Ekstraklasa, rywalizacja z najlepszymi zawodnikami na świecie oraz korzystanie z kultury organizacyjnej doświadczonych międzynarodowo klubów takich jak Borussia Dortmund czy Bayern Monachium, pozwoliły mu uwolnić w pełni jego potencjał.

Niektórzy założyciele startupów, zwłaszcza technologicznych, kierują się podobną filozofią. Szukając zaspokojenia międzynarodowych ambicji, przenoszą się z „polskich boisk” do Londynu, Singapuru, Hong Kongu, Nowego Yorku lub w szczególności okolic Zatoki San Francisco. Powodów jest tutaj wiele – ale mówiąc wprost, kluczowe jest przekonanie, że to właśnie tam najłatwiej jest o pieniądze od inwestorów (a ostatecznie również o zyskowne wyjście z inwestycji), wartościowe kontakty, czy wymianę wiedzy i doświadczeń. Choć uwaga – przeprowadzka startupu do innego kraju, to nie zawsze recepta na sukces i powinna zostać solidnie przemyślana z uwzględnieniem wielu czynników, które są materiałem na osobny tekst.

 

Ten artykuł jest przede wszystkim dla tych, którzy myślą o przeniesieniu się w okolice Zatoki San Francisco. Życie w Kalifornii ma wiele plusów, ale przynajmniej jeden duży minus – którym są bardzo wysokie koszty życia. San Francisco jest uznawane za jedno z najdroższych miast na świecie. Wg szacunków Business Insider oraz Economic Policy Institute roczne koszty życia w San Francisco dla jednej osoby to 43.581 dolarów (3.632 dolarów miesięcznie), a dla rodziny 91.785 dolarów rocznie (7.649 dolarów miesięcznie) – wliczając w to jedynie koszty mieszkania, jedzenia, transportu, podstawowej opieki zdrowotnej i podatków. Rekomendowany roczny budżet dla rodziny to 153.552 dolary.

Życzę Ci, żeby Twój pomysł na startup wypalił i żebyś jak najszybciej dołączył do 1 procenta najbogatszych mieszkańców San Francisco – w tym celu potrzebujesz dochodów w wysokości „jedynie” 558.046 dolarów rocznie. Jeśli jednak wciąż budujesz swój startup, a Twoje zasoby są ograniczone i jednocześnie nie musisz być codziennie we „Frisco” – możesz rozważyć założenie swojego amerykańskiego biura w Nevadzie, a nie w Kalifornii.

Nevada to stan bezpośrednio graniczący z Kalifornią, do którego przenoszą się niektóre kalifornijskie startupy, właśnie z uwagi na optymalizację kosztów, przy zachowaniu bliskości do Doliny Krzemowej. Ostatnio, to właśnie w tym stanie, Elon Musk otworzył Gigafactory 1. Koszty życia w „the Silver State” są znacznie tańsze niż koszty życia w „the Golden State”, np. koszty życia w Reno są wg. Bestplaces.net tańsze od kosztów życia w San Francisco o ok. 133%.

Natomiast wg tego samego źródła Las Vegas jest tańsze od Palo Alto o 396 % oraz o 161 % od San Francisco.

Jednocześnie, Nevada jest bardzo dobrze skomunikowana z Kalifornią. Reno leży na tyle blisko San Francisco, że można tę trasę pokonać samochodem nawet w 4 i pół godziny. Natomiast Las Vegas jest znakomicie skomunikowane samolotowo. Lot trwa półtorej godziny i możliwe jest znalezienie biletów za 200 zł.

Jeśli więc chcecie spróbować zdobyć USA, ale wasz portfel jest wciąż zbyt chudy na mieszkanie w San Francisco i nie planujecie codziennych spotkań w okolicach Doliny Krzemowej, odezwijcie się do mnie. Może uda mi się Wam polecić jakieś przyjemne miejsce w Nevadzie.

fot. Flickr.com (by piviso.com )

Share.

About Author

Radzym Wójcik jest adwokatem.   Ukończył z wyróżnieniem studia prawnicze na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jest również absolwentem Centrum Prawa Amerykańskiego organizowanego przez WPiA UW wraz z Florida College of Law.   Od 2012 roku pracuje w zespole transakcyjnym kancelarii Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy. Wcześniej pracował w warszawskich biurach kancelarii prawniczych Deloitte Legal i Salans (obecnie Dentons) oraz w dziale prawnym Pioneer TFI i Asset Management.   Obsługiwał szereg transakcji fuzji i przejęć. Pracował przy transakcjach z udziałem funduszy private equity, jak i inwestorów branżowych (w szczególności przy przejęciach w branży medycznej i przemyśle ciężkim). Doradzał przy restrukturyzacjach grup spółek oraz w związku z zawiązywaniem joint-ventures. Prowadzi także doradztwo w zakresie bieżącej działalności spółek.   W latach 2010-2012 prowadził zajęcia z prawa w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy. Współpracuje z Fashion Law Business w ramach szkoleń z prawnych aspektów pozyskiwania inwestorów dla przedstawicieli start upów z branży kreatywnej. Jest autorem wielu artykułów o tematyce korporacyjnej i procesowej, publikowanych w dzienniku Rzeczpospolita, a także współzałożycielem i redaktorem bloga korporacyjnie.pl .

4 komentarze

  1. Ciekawy wpis. Nigdy nie rozważałam wyjazdu do USA, aby tam zamieszkać, bo jednak styl życia Amerykanów mi nie odpowiada, niemniej jednak nie da się ukryć, że to na pewno jest wymarzone miejsce do zamieszkania jeżeli chcemy się mocno rozwinąć. Niemniej jednak im większe marzenia tym boleśniejszy może okazać się upadek, więc wolę założyć małą firmę w Polsce i przynajmniej mieć niższy poziom do spadania niż ci giganci z USA. 😉 Ale być może jestem w mniejszości z taką opinią.

    • Radzym Wójcik on

      Bardzo dziękuję za komentarz. A może czasem warto żyć wg zasady „Dream Big”? 😉

  2. Na pewno opcja wyjazdu do USA jest ciekawa, jednak wydaje mi się, że wówczas mocno się przyda posiadanie naprawdę dobrego biznes planu – wyjechać każdy potrafi, ale żeby na tym zyskać to już się trzeba napracować.

    • Radzym Wójcik on

      Bardzo dziękuję za komentarz.
      To prawda, że biznes plan jest bardzo ważny. W przeciwnym wypadku zamiast międzynarodowej ekspansji, może skończyć się na wyjeździe turystycznym.

Leave A Reply

Filtr antyspamowy *